rmissio
Modlitwa w intencji ewnagelizacji  
13-12-2017


Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę.


Jan Paweł II

 Świadectwo   

11.12.2010- Zbyszek

W drodze do Swiatla

Byla jesien 2005 roku. Po przejsciu w pracy do innej filiali spotkalem sie z atmosfera mocnego mobingu . Z powrotem nie moglem wrocic, a tu pozostac jakos nie moglem sobie wyobrazic. Zaczal sie okres chodzenia po lekarzach, zabiegi wczesniej juz planowane, na ktore nigdy przedtem nie bylo jakos czasu. Rownolegle naturalnie pisanie bewerbungow , budowa w Polsce domku i tysiace mysli i refleksji na temat sensu tego wszystkiego. Dowiedzialem sie rowniez, ze stan zdrowia mojego ojca gwaltownie ulegl pogorszeniu.
Mimo niezbyt dobrych stosunkow miedzy nami po smierci mamy, bardzo mnie ten fakt przygnebil.
Jeszcze “niedawno” byl w moim wieku, a dzisiaj juz prawie koniec wedrowki.
Co osiagnal, dokad zmierzal, jakie wartosci reprezentowal i ktore z nich przejalem …. .
Suma sumarum absolutna analiza przeszlosci – nie zawsze milej.
W mojej wlasnej rodzinie tez mogloby byc lepiej!

Przypuszczalem, ze zgon ojca nastapi do Swiat Bozego Narodzenia. Przy pozegnaniu prosilem ojca, aby uregulowal swoje sprawy z Bogiem. Skad mi sie to wzielo, poplynely lzy. Nigdy do spraw wiary nie przywiazywalem zbyt wielkiej wagi, a moj osobisty stosunek do Pana Boga nie byl najlepszy- wlasnie niedawno wypisalem sie z kosciola. Powod- podatki, zlosc i zal po sprzedazy naszej parafii na Tempelhof. Czulem sie w zwiazku z tym z jednej strony troche jak Judasz i troche jak Piotr po zaparciu sie Jezusa, a z drugiej pelen bylem buntu i zalu.
Osoba z ktora wracalem z Polski samochodem po pozegnaniu z ojcem, widzac moja rozterke i stan w jakim sie znajdowalem zaproponowala odmowienie podczas jazdy Koronki do Milosierdzia Bozego. Nie znalem tej modlitwy, wiec powtarzalem tylko kolejne strofy ”dla Jego bolesnej meki……….”

To byl moj poczatek powrotu do Pana, jeszcze o tym dobrze nie wiedzac.
Koronka stala sie odtad moim codziennym spotkaniem z Bogiem -bardzo, bardzo jeszcze odleglym. Modlitwa nabierala jednak stopniowo glebszego charakteru.
Ojciec zmarl w kwietniu po ciezkiej walce ktora niestety rak zwyciezyl.
W pazdzierniku 2006 dostalem nowa prace, w ktorej mialem mozliwosc korzystania, w chwilach wolnych z internetu. Duch Swiety przejal role mojej edukacji, naprowadzajac mnie na strony internetowe, ktore zaczely zaszczepiac chec poznawania coraz to nowych wiadomosci natury religijnej.
Kolezanka z pracy zaproponowala, abym przeczytal Volksbibel-biblie po niemiecku pisana b.przystepnym, dzisiejszym jezykiem - w zasadzie dla mlodziezy.
Nie bylem ta forma zachwycony, ale na poczatek bylo o`key . Ten stan poczatkowo-poznawczy jak go nazywam trwal do sierpnia 2007.
Explozja nastapila po obejrzeniu programu TV-“Ein Hof mit Himmel” na programie Das Vierte, gdzie w soboty i niedziele z rana gloszona jest ewangelia. Gosciem programu w tym dniu byla osoba nawrocona, a raczej nowo- narodzona z Ducha, dotknieta bardzo wyraznie dzialaniem Ducha Swietego. Analogia jej i mojego poszukiwania sensu i celu zycia byla zdumiewajaca. Ten sam glod, te same potrzeby i poszukiwania, az w koncu dotkniecie jej przez Boga.osobiscie. Ja rowniez sobie, chyba najbardziej na swiecie takiego przezycia zyczylem.!
Po programie skontaktowalem sie z redakcja, proszac o kontakt z w.w. osoba.
Nigdy nie zapomne tego popoludnia, kiedy po kilku dniach zadzwonil w domu telefon.
Rozmowa (po niemiecku) przerodzila sie w modlitwe wstawiennicza. W trakcie modlitwy sam odpowiedzialem sobie, ze celem i sensem mojego zycia od tej pory ma byc JEZUS.
Po zakonczeniu – (prawie godzinie) nastapila taka przemiana, ze sam nie potrafilem zrozumiec co sie stalo, nie ukrywajac lez! Bylem nowym czlowiekiem, nowonarodzonym w wieku 50 lat - taka moja osobista piecdziesiatnica. Duch Swiety zadzialal radykalnie, zamykajac wszystkie drzwi do zla, a pozostawiajac otwarte tylko te do Pana.
Szok, radosc, nieopisany stan pelni doznanego przezycia szczescia. Nie wiedzialem wtedy jeszcze, ze to dopiero poczatek Przygody ktory trwa do dzisiaj!!!
Tak bardzo chcialem doznac „ strzalu z gory“ czyli wylania Ducha Swietego, ze zaczalem go szukac na wlasna reke, wychodzic Jemu na przeciw. Ksiazki, internet, po polsku, po niemiecku, wszystko na temat Ducha Swietego.
Doczytalem sie, ze szczegolnie uprzywilejowani w tym wzgledzie sa zielonoswiatkowcy.
Postanowilem ich w moim miescie rodzinnym w Polsce odszukac, zobaczyc na wlasne oczy i uslyszec modlitwe w jezykach, przezyc dar tlumaczenia jezykow, dar prorokowania…………… .

Byla niedziela- 14 pazdziernika 2007. W tym dniu postanowilem udac sie do zboru zielonoswiatkowcow. Rankiem tego dnia Pan Jezus odwiedzil mnie osobiscie. Wielka Jasnosc i twarz Jezusa z Calunu- pelna milosci. Czy to jawa, czy sen? Mozliwe, ze stan posredni….
Pan ukazal mi swoje czyste Serce do ktorego dochodzila i od ktorego
odchodzila droga podobna do autostrady koloru przeczystej czerwieni. Ta odchodzaca od serca prowadzila do zlotej Bramy Raju. Obraz za brama byl czysty i wspanialy, posrod zieleni stal Palac jakoby Boga Ojca. Brama zlota do ogrodu, wspaniale zdobiona naturalnie byla zamknieta ………….
Jezus przemowil: „ szukasz mnie?, do mojego serca mozesz dojsc tylko poprzez Moja Matke“- ukazujac mi obraz Matki Bozej Czestochowskiej z Dzieciatkiem na reku.

Nic podobnego w zyciu nie przezylem!!!!!!!!!!!!! Najpiekniejszy moment, nie chcialem aby sie skonczyl ……..
Do tej chwili czesto powracam, czujac nieopisana wdziecznosc i laske. Bog zna mnie osobiscie, przyszedl aby nakreslic mi plan / droge powrotu do domu Ojca, ukazujac mi swoja Matke, (rowniez moja) otaczajaca mnie cala pelnia matczynej milosci, azeby oddac ponownie Synowi. To oddanie mnie Bogu mialo nastapic jednak dopiero po odpowiednim przygotowaniu i oczyszczeniu. Najpierw napelnic ten “pusty pojemnik“ i zrobic podobnie jak w Kanie mowiac: „zrob wszystko, cokolwiek moj Syn ci powie“.
Ta wielka Laska na ktora nie zasluzylem swiadczy o tym, jak bardzo Jezus mnie kocha, jak bardzo chce abym nie zginal. Jak wielka rola jest posrednictwo Matki Jezusa.

Moja dalsza droga : naturalnie wpis-powrot do Kosciola, piecdziesiate urodziny w Rzymie, rekolekcje z ojcem James Manjackal i usniecie w Duchu Sw., rozaniec codzienny, kurs Filipa, wspolnota, przyjecie Szkaplerza Sw. i powierzenie sie Matce Bozej aktem oddania, rekolekcje „Jezus uzdrowicielem“ z John Bashobora, odnowienie sakramentow z blogoslawienstwem w Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej oraz po raz drugi usniecie w Duchu Sw., przystapienie do apostolatu PIETA- modlacego sie koronka do Siedmiu Bolesci Maryi za chorych i cierpiacych, kurs modlitwy charyzmatycznej, ponownie Rzym. Pazdziernik 2010 przyjecie i wpis do Rycerstwa Niepokalanej w Niepokalanowie a nastepnie pielgrzymka do Fatimy.
W listopadzie tego roku podczas IX-go Forum Charyzmatycznego w Vierzehnheilige w diecezji Bamberg (Franken), Pan Jezus po 3 latach przemowil ponownie. Moja wewnetrzna potrzeba bycia na tym Forum zostala zaspokojona i okazala sie bezcennym skarbem, potwierdzajac slusznosc obranej drogi, ktora przed trzema laty nakreslil sam Bog. Takze w kwestii wykonywanego aktualnie zawodu, oraz miejsca jego wykonywania, otrzymalem tak bardzo potrzebne mi odpowiedzi.


Ojciec John Bashobora prowadzac rekolekcje przywiazuje duza wage do obrazow, ktore pojawiaja sie w umysle sluchaczy podczas wyciszenia sie i zamkniecia oczu, sluchajac tego, co Pan Jezus ma nam do powiedzenia.
Moja wizja byl obraz Jezusa niosacego krzyz, ktory odwraca sie do mnie z usmiechem mowiac: “ wez swoj krzyz i chodz za mna, jest wiele do zrobienia”. Przeczytalem ostatnio w jednej z nowo nabytych ksiazek, ze pelna akceptacje w niesieniu krzyza mozna osiagnac wtedy, gdy w = W. To znaczy wola moja jest zgodna z Wola Pana. Przeslanie, ktore otrzymalem na Forum potwierdza ten stan ducha, a mianowicie : „pogodz sie “; „ milosc“; „kochaj ludzi”.
Dziekuje Ci Panie za to przeslanie. Jestem przekonany ze rozpoczyna sie dla mnie obecnie nowy “kapitel” dzialania na rzecz blizniego. Obym Cie Panie w tym czego ode mnie oczekujesz nigdy nie zawiodl .

Badz uwielbiony JEZU !!!


Wszyskim siostrom i braciom oraz duszpasterzowi ze wspolnoty zycze Blogoslawienstwa Bozego na nadchodzace Swieta Bozego Narodzenia i Nowy 2011 Rok. Czulem wewnetrzna potrzebe podzielenia sie z wami moim szczesciem i zarazem dania swiadectwa nieopisanej milosci Boga do kazdego z nas.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i Chwala Panu !
Zbyszek