rmissio
Modlitwa w intencji ewnagelizacji  
13-12-2017


Każda rzecz wielka musi kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe.


Stefan Wyszyński

 Świadectwo   

12.05.2009- Dorota H.

Bóg jest moją Miłością

Kiedy czytałam Pismo Święte nie zawsze rozumiałam Słowo Boże.
W czasie tego Kursu nagle zaczęłam rozumieć Słowa, które Pan Bóg do mnie mówi.
Nagle było coś inaczej!
Bardzo mocno dotknęły mnie w głębi serca te Słowa: „Bóg jest Miłością”.

Zastanowiłam się, jak to jest z moją miłością do innych ludzi, do mnie, do Pana Boga?
Wiele poruszył we mnie ten temat. Mój sens życia był kiedyś inny niż teraz!

Przez całe moje życie robiłam wszystko dla innych ludzi. Poświęcałam całą siebie ze wszystkim co miałam, bo tak bardzo pragnęłam Miłości. Przeżyłam trudne dzieciństwo i robiłam wszystko, aby ktoś mnie pokochał. Całe życie oddałam innym i obojętnie, czy to było dobre czy złe,
i tak zostałam odepchnięta i pobita.
Jednego dnia kiedy miałam 19 lat pewien człowiek strasznie mnie zranił.
Ten cios i ból był tak ogromny, że nie mogłam tego znieść! Wtedy najbardziej potrzebowałam osoby, która by chociaż była przy mnie i mnie przytuliła. Nikogo nie było! Pustka!
Wszyscy odeszli i zostawili mnie samą. Czułam się, jak zeschnięta, krucha gałązka.

Miałam te myśli: Nikt mnie nie Kocha, jestem Niczym! Po co mam żyć?
Wtedy nie mogłam żyć dla innych ludzi, ani dla siebie. Aby zagasić ten ból próbowałam odebrać sobie życie. Chciałam tylko jednego: spokojnie spać. I tak zrobiłam, przytuliłam się do moich Miśków i zasnęłam. Po obudzeniu się w szpitalu spotkałam człowieka, który do mnie mówił:
„Na końcu tego ciemnego tunelu jest zawsze światło”. Te słowa postawiły mnie na nogi!
W moim wnętrzu coś mnie pobudziło i chciało żyć!
Teraz wierzę w to, że Bóg chciał żebym żyła i dotknął mnie! Chociaż ja wtedy o tym nie wiedziałam. On czuwał nade mną i miał inny plan dla mnie!

To było dla mnie traumatyczne przeżycie mnie. Przez wiele lat uczyłam się żyć i szłam różnymi ścieżkami, w góry i w dołki. Chodziłam na terapię i obcy ludzie obdarzyli mnie dobrym sercem, miłością i pomogli mi na mojej drodze. Wiele mi to pomogło, ale dalej czegoś mi brakowało!

Przez ten czas Pan Bóg stukał do moich drzwi. Krok po kroku przybliżyłam się do Pana Boga. Byłam i czułam się jak zagubiona owieczka. I tak doszłam rok temu na Kurs Filipa. Wtedy mogłam głęboko otworzyć moje serce. Zapragnęłam Bożej Miłości i pozwoliłam dać się Kochać Panu Bogu. Odtąd zmieniło się moje życie, moje myśli i czyny.

Kurs ten przeżyłam bardzo emocjonalnie i uczuciowo.
Pan Bóg przyjął i pokochał mnie wtedy taką jaką jestem, z moimi wadami i słabościami!!
Od tego czasu oddałam całe swoje życie w ręce Pana Boga.
Poczułam ogromną lekkość i wolność, kiedy oddałam swój grzech, moje słabości i mój lęk
pod Krzyż. Bóg przebaczył mi i nigdy mi nie wypomina dawnych grzechów.
Miłość Boża pomogła mi przebaczyć sobie i innym osobom, które mnie mocno zraniły.

Wiele lat próbowałam to osiągnąć i wielu ludzi próbowało mi pomóc. Bardzo chciałam nauczyć się wybaczyć i miłować. Ale sama nie dałam rady! To nie było możliwe!!!!!!!
Dopiero wtedy, kiedy zapragnęłam Miłości Bożej i otworzyłam swe serce, Pan Bóg i tylko Bóg mógł przemienić, oczyścić, uzdrowić moje wnętrze i wyleczyć moje rany.
Wiele czasu potrzebowałam, aby cieszyć się swoim istnieniem i życiem.

Teraz czuję w pełni i całym sercem radość mego istnienia i piękno mego życia.
W czasie Kursu „Nowe Życie” uświadomiłam sobie, kiedy i jak konkretnie Pan Bóg zadziałał i jak działa dziś w moim życiu. Pan Bóg działał w moim życiu, nawet wtedy, kiedy ja o tym nie wiedziałam.

Kurs Nowe Życie odświeżył i uświadomił mi relacje z Panem Bogiem.
Zmieniła mi się postawa do mojego Ojca! Jezus jest moim Zbawicielem, jedynym Panem!
Na Kursie „Nowe Życie” Pan Bóg odświeżył mój umysł i obdarzył mnie Nowym Życiem!

Pan Bóg dał mi dom, którego pragnęłam i napełnia mnie Swą miłością. On uczy mnie miłować i przypomina mi, jak ważna jest pielęgnacja domu! Bóg mnie kocha, taką jaką jestem! Pan Jezus i Jego Ojciec Bóg nadają mojemu życiu sens, jest światłem na mojej drodze i laską w każdym upadku.

Dziękuję Tobie Panie Boże za łaskę wiary, za powrót do Źródła Życia i
za Syna Twego Jednorodzonego, który umarł na Krzyżu, abym ja mogła żyć.

Teraz stoję przed swoim lustrem i widzę siebie inaczej niż przed kursem.
Mogę spojrzeć sobie w oczy i cieszę się z tego cudu, który Pan Bóg stworzył!!! 

Rok temu byłam jak pączek róży. Rosnę i Bóg mnie kształtuje.
Dziś jestem jak jedna z tych pięknych róż, które Bóg stworzył i ten płatek chcę chętnie oddać innym.

Z całego serca dziękuję siostrze Izie i całej naszej wspólnocie za to, że ten Kurs mógł się odbyć i za wspólną modlitwę!

Bóg jest moją Miłością!

Chwała Panu!!!